deluxe ski jump

Biali nie potrafią skakać? – Fenomen Deluxe Ski Jump 2

Kącik sportowy Moje retro
Podoba Ci się ten artykuł? Podaj go dalej!

Już dzisiaj startuje nowy sezon ulubionej dyscypliny zimowej Polaków, jaką niewątpliwie od lat są skoki narciarskie. Sezon emocjonujący i przeładowany ważnymi imprezami (igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata w lotach). Cofnijmy się jednak 20 lat wstecz i powspominajmy. Adam Małysz właśnie wygrał Turniej Czterech Skoczni, w Polsce nastał czas „małyszomanii”. O skokach mówił każdy, bez względu na wiek, czy poglądy polityczne. Gdy rozpoczynał się kolejny konkurs, pustoszały ulice, a przed telewizorami zasiadało kilka pokoleń domowników. Jakby tego było mało pewnego dnia pojawiła się gra (a właściwie na początku demo gry), która pozwalała bardzo przyjemnie spędzić czas pomiędzy jednym konkursem, a drugim.

Fakt, że premiera Deluxe Ski Jump 2 zbiegła się ze szczytowym zainteresowaniem tą dyscypliną sportu w naszym kraju było czystym przypadkiem. Jussi Koskela, który jest autorem gry, był szczerze zaskoczony tak olbrzymim zainteresowaniem jego grą w naszym kraju. Na ów sukces składało się kilka czynników. Po pierwsze, gra nie miała dużych wymagań sprzętowych, więc zagrać mógł praktycznie każdy, kto posiadał jakikolwiek komputer. Drugą składową sukcesu był mały rozmiar gry, mieściła się ona na jednej dyskietce, była przekazywana i wielokrotnie kopiowana w szkołach i zakładach pracy. Poza dostępnością i niskimi wymogami sprzętowymi, najważniejszą rzeczą decydującą o tak olbrzymiej fascynacji „małyszem” (to było bardzo popularne określenie gry) był niski próg wejścia. Wystarczyło umieć posługiwać się myszką, która była kontrolerem w grze. Proste zasady, możliwość grania w maksymalnie 16 osób przy jednym komputerze, a także duża ilość i zróżnicowanie skoczni czy realistycznie odwzorowane podmuchy wietrzne – to wszystko w grze, którą mogła pomieścić jedna dyskietka 3,5″ (pojemność 1,44 Mb)!

Organizowano turnieje, od tych małych „podwórkowych” po oficjalne, w których udział brali znani sportowcy (na grę przed kamerami namówiono nawet Adama Małysza). Jakiś czas później Komputer Świat zamieścił pełną wersję rzeczonej gry, wzbogaconą przez autora o dodatkowe skocznie (między innymi Szczyrk i Karpacz).
Doskonale pamiętam ludzi, którzy przechwalili się własnymi rekordami na konkretnych skoczniach i umawiali się na wspólne granie. Na lekcjach informatyki, też wszyscy chcieli „skakać”.

deluxe ski jump skoki narciarskie gra

Jussi Koskela i jego Mediamond, opracowali kolejne części, jednak nie powtórzyły one sukcesu legendarnej „dwójki”. Dzięki sukcesowi DSJ-a, kolejne gry o skokach narciarskich zostały wydane w naszym kraju (z RTL Ski Jumping na czele), jednak pomimo wielu prób żadnej z nich nie udało się choćby zbliżyć do statusu, który osiągnął w Polsce „małysz”.
Do dzisiaj bardzo chętnie wracam do tej pozycji i muszę przyznać, że nadal gra się tak samo przyjemnie, a gra jest tak samo wymagająca i nie wybacza błędów. Jeśli lubicie skoki narciarskie i jakimś cudem nie graliście w jedynego słusznego DSJ-a, sprawdźcie go czym prędzej. Uruchomienie gry przez Dosboxa, nie sprawia problemu i gra działa bardzo płynnie na Windows 10. Ponadto od roku dostępna jest również na smartfony z systemem Android. Ostrzegam jednak, że grę charakteryzuje syndrom „jeszcze jednego sezonu”…


Podoba Ci się ten artykuł? Podaj go dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *