Finish Him! Mortal Kombat!

Kombat Korner Recenzje
Podoba Ci się ten artykuł? Podaj go dalej!

Gdy miałem 12 lat zaczęliśmy wraz z rodzicami rokrocznie wyjeżdżać latem nad Bałtyk. Jedną z wielu fantastycznych rzeczy, które mnie tam spotkały były wizyty w salonach gier, a tam bijatyki, wśród których prym wiodły Mortal Kombat i Soul Edge. Dzisiejszy wpis poświęcimy tej pierwszej grze.

Skrócony odpis z regulaminu smoczego turnieju.

Mortal Kombat opowiada historię turnieju sztuk walki o takiej samej nazwie, którego stawką są losy świata. Do naszej dyspozycji twórcy oddali 7 postaci, którymi są kolejno: Scorpion, Sub-Zero, Sonya Blade, Kano, Raiden, Liu Kang i Johny Cage. Każda z nich posiada swoje ciosy specjalne, a także fatality, czyli krwawe wykończenie przeciwnika, po wygraniu dwurundowej walki. Poza grywalnymi postaci w grze stoczymy dodatkowo pojedynki z dwoma bossami. Grę charakteryzuje digitalizowana grafika, każda z postaci została „zagrana” przez właściwego dla siebie aktora.

Rozgrywka odbywa się w dwóch dostępnych trybach. Tryb jednoosobowy polega na stoczeniu walk ze wszystkimi dostępnymi postaciami. Dodatkowo dochodzą nam dwie walki z dwoma przeciwnikami naraz, a także, wspomniane wcześniej, dwie walki z bossami, jakimi są Goro i Shang Tsung. Pomiędzy pojedynkami autorzy dodali swojego rodzaju testy umiejętności, w którym naszym zadaniem jest rozbijanie pojedynczym ciosem rzędu desek, kamiennych płyt, a także stali czy diamentu. Cel ów osiągamy wciskając z jak największą częstotliwością jednego przycisku.
W trybie dwuosobowym dwóch gracy toczy standardowy pojedynek między sobą.

Obsada pierwszej edycji Mortal Kombat, dzisiaj każda z tych postaci to legenda.


To co zdefiniowało smoczą serię i jest jej znakiem rozpoznawczym do dzisiaj jest brutalność i hektolitry krwi tryskającej podczas rozgrywki. Najlepszym tego przykładem są Fatality – brutalne wykończenia przeciwników, z wyrwaniem kręgosłupa na czele.

Na koniec a przed podsumowanie, mam jeszcze takie jedno wspomnienie związane z pierwszym Mortalem. W momencie, gdy już posiadałem Pcta, postanowiłem zdobyć i Mortala. Kolega miał na dysku, udałem się więc do niego z dyskietkami, celem wykonania kopii i przeniesienia gry do mojego kompa. Kto pamięta tamte czasy, ten wie, jak bardzo zawodnym nośnikiem były dyskietki. Tym razem nie było inaczej, cała gra się zgrała, oprócz jednego pliku o nazwie Sonya (uzupełnić rozszerzenie). Jak się zapewne domyślacie był to plik z postacią Soni Blade. Nie mogłem więc grać Sonyą, a gdy w drabince turniejowej następowała walka z wyżej wymienioną, gra wychodziła do dosa. Kumpel od którego miałem kopię akurat wyjechał z rodzicami na wakacje, a ja miałem grę w którą bardzo chciałem grać, a której nie mogłem przejść. Aby rozwiązać ten problem, skopiowałem plik Kano i zmieniłem mu nazwę na Sonya, co pozwoliło mi przechodzić całą grę odbywając dwa pojedynki z Kano ;).

Fight, fight, fight!

Pierwsze trzy części Mortal Kombat zostały wydane zbiorczo jako Mortal Kombat Kollektion na wiele nowszych sprzętów. Warto spróbować także dzisiaj, gra niesie ze sobą dużo frajdy, oczywiście widać i czuć, że gra ma już swoje lata i rozgrywka nie jest tak płynna jak w nowych bijatykach, ale klimat jaki tworzy jest jedyny i niepodrabialny. Grę można bardzo często dostać za grosze na platformie GOG.com. Dla mnie za klimat, nie zapomniane wspomnienia i masę przelanej krwi, ocena maksymalna, nie mogło być inaczej.

Mortal Kombat
10/10

Podsumowanie

Pierwsza wakacyjna miłość – automat z Mortal Kombat. Tylko jedna możliwa ocena w tej sytuacji – 10/10.


Podoba Ci się ten artykuł? Podaj go dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.