mortal kombat 2 kontynuacja idealna

Lepiej, więcej, krwawiej – Mortal Kombat II

Kombat Korner Recenzje
Podoba Ci się ten artykuł? Podaj go dalej!

Po sukcesie pierwszej części, wydanie kontynuacji było tylko kwestią czasu. Ta ujrzała światło dzienne w listopadzie 1993 roku i z miejsca stała się obiektem zainteresowania fanów bijatyk. Do dzisiaj przez wielu graczy uważana jest za najlepszą część smoczej serii i bardzo trudno mi się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.

wybór postaci Mortal Kombat 2

Kolejna walka o losy świata

Po przegranym pierwszym turnieju, Shang Tsung dostaje drugą szansę od Shao Kahna. Podstępem zwabia przyszłych uczestników krwawego turnieju do zaświatów, gdzie przyjdzie im znowu walczyć o losy planety. Sama rozgrywka nie różni się od pierwowzoru. Mamy digitalizowane postacie, które toczą między sobą walki w dwuwymiarowym widoku z boku sceny. Podobnie jak w poprzedniej części, każda z postaci dysponuje czterema atakami podstawowymi i blokiem. Po pokonaniu 11 przeciwników, stajemy do walki z Kintaro, by dotrzeć do głównego antagonisty, krwawego boga Shao Kahna.
Poza trybem dla jednego gracza, możemy zaprosić kolegę/koleżankę do wspólnej walki arcade.

mortal kombat 2 rayden mileena


Więcej, więcej, więcej…

Twórcy oddają do naszej dyspozycji 12 grywalnych postaci. W porównaniu z częścią pierwszą brakuje postaci Sony’i i Kano, co jest uzasadnione fabularnie (oboje są więzieni). Powracają dobrze znane postacie jak Scorpion, Sub-Zero, Rayden, Johny Cage , Liu Kang, Reptile (postać ukryta w pierwszej części) czy też Shang Tsung (poprzednio nie był postacią, którą mogliśmy wybrać). Do panteonu grywalnych postaci dołączają Kung Lao, Mileena, Jax, Kitana i Baraka.
Stawkę uzupełniają trzy ukryte postacie: Jade, Noob Saibot i Smoke. Poza nowymi protagonistami, dodano nowe areny, a także możliwości wykończenia. Poza standardowymi, znanymi i lubianymi powszechnie Fatalities, wprowadzono również Babality, które pozwala zamienić przeciwnika w noworodka, a także Friendship, czyli przyjacielski gest względem przeciwnika.

Fight!

Pierwsze dwie części Mortala to moje ulubione bijatyki. Nie potrafiłbym dać innej oceny niż maksymalna. Z przyjemnością gram do dnia dzisiejszego, na każdej możliwej platformie i dodatkowo w wakacje na okazyjnie odwiedzanych automatach. Jeśli macie okazję, zastanawiacie się czy warto wrócić lub czy gra się w to dobrze również dzisiaj? Odpowiedź jest jedna – oczywiście tak. Warto powrócić i jeszcze raz zagłębić się w klimacie smoczych turniejów.

10/10

Podsumowanie

Ed Boon wraz ze swoją ekipą poszedł za ciosem, aby dostarczyć nowych zawodników, nowe sposoby wykończeń i nowe plansze. Po prostu znakomita gra.


Podoba Ci się ten artykuł? Podaj go dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *